Dwa Orły
17 maj
Relacje międzynarodowe nie ograniczają się tylko do polityki. Dotyczą one wszystkich dziedzin życia społecznego a więc także sportu. Dobrze znany w Polsce, niemiecki korespondent prasowy dziennika Süddeutsche Zeitung – Thomas Urban, napisał niedawno nową książkę.
Jest to próba spojrzenia na stosunki polsko-niemieckie, z perspektywy niełatwego wyboru przed jakim często stają sportowcy. Chodzi o kwestię wyboru reprezentacji narodowej, którą mieliby oni wesprzeć swoją grą. Oficjalna polska promocja książki zatytułowanej „Schwarzer Adler, weißer Adler. Deutsche und polnische Fußballer im Räderwerk der Politik”, odbędzie się 19 czerwca br. Spotkanie autorskie będzie miało miejsce w „Domu Spotkań z Historią” przy ulicy Karowej 20 w Warszawie.
Książka Thomasa Urbana stała się inspiracją do stworzenia wystawy wyraźnie pokazującej złożoność tej kwestii. Dlatego dziś odbył się wernisaż wystawy pt. „Białe orły, czarne orły –Polscy i niemieccy piłkarze w cieniu polityki”. Autorami zaprezentowanej dziś ekspozycji są: Robert Gawkowski, Jarosław Rokicki oraz Thomas Urban. Swojej gościny udzieliła autorom wystawy Ambasada Niemiec w Warszawie. Uroczystość osobiście otworzył Rüdiger Freiherr von Fritsch – Ambasador Republiki Federalnej Niemiec w Polsce.
Kwestia składu polskiej reprezentacji na zbliżające się mistrzostwa Europy budzi w społeczeństwie niemałe kontrowersje. Padają głosy, że jest ona zbyt wielokulturowa. Dlatego warto w tym miejscu podkreślić, że gracze np. narodowości niemieckiej, już grali w polskiej reprezentacji piłkarskiej.
Pierwszym Niemcem w polskiej drużynie narodowej był w latach 20-tych XX wieku bramkarz – Emil Goerlitz, pochodzący z katolickiej rodziny z Katowic. Po nim do kadry dołączali Ernest Wilimowski i Fryderyk Scherfke.
Temu ostatniemu, przedstawicielowi mniejszości niemieckiej w Wielkopolsce, Polska zawdzięcza swoją pierwszą bramkę zdobytą na mistrzostwach świata. Fryderyk Scherfke ma również szlachetną biografię okupacyjną. Wówczas pomagał swoim polskim kolegom klubowym uniknąć prześladowań ze strony III Rzeszy. Zaś jednemu z kolegów pomógł wręcz wydostać się z niewoli.
Poza tym warto wiedzieć, że polsko-niemiecka historia sportu zna przypadki dzieci polskich imigrantów grających w barwach Niemiec. Takim przykładem jest choćby Stanislaus Kobierski, którego rodzice byli Polakami rodem z Poznania. Sam zawodnik urodził się już jednak w Düsseldorfie. Na co dzień mówił po niemiecku z silnym akcentem miejscowego dialektu, jednak z rodzicami nadal rozmawiał po polsku.
Kolejną grupę stanowią zawodnicy z rodzin tzw. „przesiedleńców”, przedstawicieli mniejszości niemieckiej przybyłych do Niemiec na pobyt stały. W tej grupie zawodników najbardziej znani są oczywiście Lukas Podolski i Miroslav Klose. Ten ostatni, w opublikowanym dzisiaj wywiadzie prasowym, podkreśla swój sentyment do Polski.
Euro Spoko
3 maj
Wczoraj trener Franciszek Smuda ogłosił skład kadry narodowej na zbliżające się Mistrzostwa Europy – Euro 2012, rozgrywane w Polsce i na Ukrainie. Zatem gorączka rośnie. Będzie to turniej szczególny, co najmniej z kilku powodów. Pierwszy raz zawody tej rangi zorganizowane będą wspólnie przez dwa kraje z Europy środkowo-wschodniej. Poza tym będą one rozgrywane w czasie światowego kryzysu ekonomicznego. Dodatkowo sytuację komplikuje niestabilna sytuacja polityczna na Ukrainie. Z tego względu władze krajów Europy zachodniej i Unii Europejskiej poważnie rozważają bojkot ukraińskiej części turnieju. Stan przygotowań infrastrukturalnych w Polsce dla wielu również pozostawia wiele do życzenia.
Paradoksalnie uważam, że to co dziś jest słabością Euro 2012, może się okazać jego siłą. Czy mam rację – zobaczymy po mistrzostwach. Jednak jest szansa na to, że aspekt sportowy znowu zyska na znaczeniu. Mam bowiem wrażenie, że w ostatnich latach komercyjna otoczka przysłaniała zmagania na boiskach piłkarskich. Dziś wszystkim potrzebna jest odskocznia od trudnej, często przygnębiającej codzienności. Taką rolę spełnić mogą pełne emocji widowiska sportowe.
Mistrzostwa Europy to zawody pomiędzy reprezentacjami narodowymi. Ale czy na pewno? Praktyka ostatnich lat zdaje się odbiegać od tego schematu. Coraz częściej poszczególne reprezentacje stają się zwierciadłem wielokulturowych społeczeństw europejskich, a nie narodu w sensie tradycyjnym. W barwach krajów Europy zachodniej występuje wielu graczy posiadających podwójne obywatelstwo. W drużynie trenera Smudy po raz pierwszy znalazło się aż sześciu graczy posiadających podwójne, tj. polsko- francuskie lub polsko-niemieckie, paszporty. Nie ma w tym nic złego. Wręcz odwrotnie. W ten sposób realizowana jest przecież w praktyce naczelna zasada przyświecająca Unii Europejskiej –”Zjednoczeni w Różnorodności”.
System Kanclerski
20 lut
Obserwując wydarzenia na niemieckiej scenie politycznej, znowu jestem pod dużym wrażeniem jej dojrzałości. Po bezprecedensowym podejrzeniu byłego prezydenta o korupcję, niezwłocznie podaje się on do dymisji. Następnie pięć partii parlamentarnych, w toku negocjacji, uzgadnia wspólnego kandydata. A wszystko to nie trwało dłużej niż dwie doby.
Na gruncie polskim trudno mi sobie wyobrazić podobną zdolność do ponadpartyjnego kompromisu. W Polsce kompromis jest możliwy tylko w momentach narodowych tragedii i patriotycznego uniesienia. Oczywiście trzeba mieć świadomość, że prezydent Niemiec nie ma żadnego realnego znaczenia politycznego. To z pewnością ułatwia kompromis.
Przykład z Niemiec świadczy dla mnie niezbicie, że warto w niedalekiej perspektywie rozważyć w Polce nowelizację konstytucji na rzecz tzw. „Systemu Kanclerskiego”, który jak widać świetnie się sprawdza.
Zaoszczędzilibyśmy sobie w ten sposób jałowych sporów i politycznych „podchodów” między tzw. „małym pałacem” – Kancelarią Premiera i „dużym pałacem” – Kancelarią Prezydenta. Kompetencje byłyby bowiem określone w sposób niepozostawiający wątpliwości. Rola prezydenta byłaby tylko reprezentacyjna.
Jestem zdania, że dobrym pretekstem do wprowadzenia takiej nowelizacji byłoby przypadające za pięć lat 20-lecie obowiązywania obecnej Konstytucji RP.
Aussiedler – Kto to taki?
8 sty
Odpowiedzi na to pytanie szukała grupa psychologów z Polski i Niemiec. W ramach współpracy naukowej pomiędzy Wydziałem Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego oraz Uniwersytetu Ruhr Bochum, zrealizowano projekt pt. „Charakterystyka psychospołeczna repatriantów z Polski żyjących w Niemczech”.
Za jego realizację odpowiadały, ze strony polskiej – Prof. Ewa Czerniawska i Mgr Agata Kudlik. Zaś ze strony niemieckiej – Prof. Irene Daum i Dr Patrizia Thoma. Wsparcia finansowego na realizację tego przedsięwzięcia udzieliła Polsko-Niemiecka Fundacja Na Rzecz Nauki (Deutsch-Polnische Wissenschaftsstiftung).
W ramach omawianego badania poddano analizie trzy kluczowe kwestie: biografię emigracyjną, poziom deklarowanego stresu związanego z emigracją, poziom deklarowanej integracji ze społeczeństwem niemieckim. Badanie zostało przeprowadzone na dwóch grupach. Pierwszą grupę ankietowanych stanowili repatrianci z Polski o korzeniach niemieckich mieszkający w Niemczech od minimum 2 lat. W drugiej grupie badanych znaleźli się repatrianci z Polski o korzeniach niemieckich, którzy po minimum 1 roku pobytu w Niemczech powrócili do Polski. W ramach drugiej grupy respondentów dodatkowo badano poziom stresu związanego z powrotem do Polski.
Badanie wykazało, że obie analizowane grupy, nie różniły się od siebie w jakiś znaczący sposób. Badacze brali pod uwagę czynniki takie jak: płeć, wiek, stan cywilny, wykształcenie, liczba dzieci. Mimo wielu podobieństw czynnikami różnicującymi obie badane tu grupy różniły się na kilku wymiarach: wieku, obywatelstwa i czasu pobytu w Niemczech. Na powrót do Polski decydowali się zwykle ludzie młodsi.
Jeżeli chodzi o przyczyny emigracji do Niemiec, w obu grupach były one podobne. Decydujące były względy finansowe oraz fakt wcześniejszej emigracji krewnych. Ponadto wskazywano na przyczyny polityczne i chęć przeżycia przygody. Choć nie były to częste przypadki.
Istotne różnice między obiema grupami pojawiły się odnośnie kwestii tj. biegłość językowa, integracja społeczna i identyfikacja kulturowa. Różnice dotyczyły także poziomu stresu związanego z emigracją. Wielu z powracających wróciło z uwagi na zbyt słabą znajomość języka niemieckiego. Z badań wynika, że repatrianci pozostający aktualnie w Niemczech najczęściej czuli się Niemcami, a ci którzy wrócili czuli się zarówno Niemcami i Polakami. Wśród tych którzy wrócili, zaobserwowano też wyższy poziom deklarowanego stresu emigracyjnego i tęsknoty za Polską w trakcie pobytu w Niemczech. Należy to wiązać bezpośrednio ze słabszą znajomością języka niemieckiego i niskim poziomem identyfikacji z kulturą niemiecką. Głównym motywem do powrotów była emocjonalna więź z rodziną pozostającą w Polsce.
Perspektywa dla Europy
17 gru
Dobiega końca pierwsza polska prezydencja w Radzie Unii Europejskiej. Okiem obserwatora widzę, że była to prezydencja niezła. Najbardziej doceniam fakt, że wybrano wariant konsekwentnej współpracy z Niemcami. Już na początku prezydencji Niemcy zapowiadały, że będą starały się wspierać Polskę w jej nowej roli. Zwłaszcza, że czasy zapowiadały się szczególnie trudne. Dziś widać, że te obietnice stały się faktem. Należy się cieszyć z faktu, że w relacjach polsko-niemieckich, perspektywa historyczna ustąpiła miejsca pragmatyzmowi. Nie byłoby to możliwe bez koleżeńskich relacji duetu Angela Merkel – Donald Tusk. Ten fakt zdecydowanie poprawia Polsce wizerunek na arenie międzynarodowej. To jasny sygnał, że Polska ma poparcie silnego partnera.
Moim zdaniem w dzisiejszej polityce zagranicznej należy szukać partnerów, a nie wrogów. Czemu miałoby służyć szukanie wrogów w zglobalizowanym świecie? Rząd polski, w ostatnim półroczu pokazał, że myśli przyszłościowo. Berlińskie wystąpienie Radosława Sikorskiego, jest dla mnie najlepszym tego dowodem. Jego głównym przesłaniem było wskazanie polskich obaw o przyszłość Unii Europejskiej. Dobrze, że te słowa padły. Bardzo dobrze, że usłyszano je w Berlinie. Radosław Sikorski pokazał, że Polska traktuje Niemcy jak wiarygodnego partnera i doceniając ich potencjał polityczno-gospodarczy, apeluje o większe zaangażowanie w polityce europejskiej. W związku z tym, de facto w naszej wspólnej sprawie.
Od lat toczy się w ramach Unii Europejskiej dyskusja na temat modelu jej integracji. Wydaje się, że powoli ta debata staje się bezprzedmiotowa. Rzeczywistość równolegle pisze swoje scenariusze. Widząc turbulencje w świecie zachodu, kontynent azjatycki tylko zaciera ręce. Zaczyna zdecydowanie dominować pod kątem kapitału ludzkiego i gospodarczego.
W tym kontekście debaty w ramach UE, stają się coraz bardziej jałowe. Widać wyraźnie, że w tej sytuacji geopolitycznej nie ma odwrotu od pogłębienia integracji. Zdrowy rozsądek nakazuje dążenie raczej w kierunku Stanów Zjednoczonych Europy. Wiadomo, że to budzi kontrowersje. Bo przywołuje na myśl Stany Zjednoczone Ameryki. Te również budzą skrajne emocje, od fascynacji po zazdrość, a czasem wręcz niechęć. Trzeba jednak pamiętać, że trudno porównywać UE i USA. Wiadomo przecież, że USA uformowały się w obecnym kształcie na przestrzeni wieków. Natomiast Unia Europejska to koncepcja powstała po II Wojnie Światowej, zatem dużo młodsza. Przeciwników idei Stanów Zjednoczonych Europy można na razie uspokoić, że przed nami jeszcze długa droga.
Jednak ten kierunek wydaje się dziś jedynym słusznym rozwiązaniem. Wiadomo, że państwa narodowe są za słabe, by samemu stawić czoła wyzwaniom globalizacji. Dzisiejsza geopolityka wymusza integrację w ramach poszczególnych kontynentów. Dotyczy to wszystkich kontynentów, nie tylko Europy.
Paczki Solidarności
1 gru
W stołecznym kinie Atlantic odbyła się polska premiera filmu „Paczki Solidarności”. Pokaz premierowy zorganizowały wspólnie Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej oraz Ambasada Republiki Federalnej Niemiec. Producentem filmu jest Fundacja Współppracy Polsko-Niemieckiej. Reżyserem jest Lew Hohmann. Planowana jest szeroka kampania promocyjna filmu. W Polsce film pokaże stacja TVN 24 w ramach cyklu „Dokumenty Ewy Ewart”. Staraniem Konsulatu Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej w Hamburgu, finalizowane są rozmowy na temat niemieckiej premiery tego dokumentu. Jest ona planowana na połowę grudnia.
W swoim krótkim przemówieniu powitalnym Rüdiger Freiherr von Fritsch – Ambasador Niemiec w Polsce, krótko przedstawił tło historyczne będące kanwą dla prezentowanego filmu. Ponadto tamte wydarzenia wspominali przedstawiciele polskiej opozycji demokratycznej: Henryk Wujec i Janusz Onyszkiewicz.
Film dotyczy wydarzeń z przełomu lat 1980/1981, a konkretnie zachodnioniemieckiej, spontanicznej reakcji na powstanie „Solidarności”. To właśnie w tym czasie wielu Niemców, przy wsparciu Kościołów ewangelickiego i katolickiego, organizowało pomoc materialną dla Polaków. Był to pierwszy taki gest ze strony Niemiec od czasów II Wojny Światowej. To właśnie wtedy po raz pierwszy inaczej zaczęto w Polsce postrzegać Niemców. Już nie jako zbrodniarzy. Zaczęto w nich widzieć towarzyszy niedoli. Był to moment absolutnie przełomowy z punktu widzenia stosunków polsko-niemieckich.
Niemiecka pomoc trafiała do tzw. Komitetu Prymasowskiego zorganizowanego przez bp. Józefa Glempa – Prymasa Polski i bp. Bronisława Dembowskiego. Siedziba komitetu mieściła się w Warszawie przy ulicy Piwnej. Stąd w kręgach polskiej opozycji demokratycznej nazywano ten komitet „Komitetem z Piwnej”. Paczki składowano w klasztorze Sióstr Franciszkanek. W tym roku Komitet Prymasowski obchodzi swoje 30-lecie. Pakunki z pomocą trafiały w pierwszej kolejności do członków rodzin osób internowanych.
Film posiada duży walor edukacyjny dla młodzieży gimnazjalnej i licealnej. W bardzo przystępny sposób przedstawia tło tamtych wydarzeń. Jego atutem jest także bardzo emocjonalny, miejscami wręcz wzruszający, przekaz. O wypowiedzi proszono bowiem organizatorów tej pomocy oraz jej odbiorców.
Coexistentia
20 lis
Od wyborów parlamentarnych minął już ponad miesiąc. Można już na spokojnie przeanalizować ich wyniki. Bardzo mnie cieszy obecny skład polskiego parlamentu. Mam poczucie, że stanowi on rzeczywiście szeroką reprezentację społeczeństwa polskiego.
W parlamencie zasiadają bowiem przedstawiciele mniejszości narodowych, seksualnych. Mandat poselski zdobyła pierwsza osoba transseksualna. Posłami zostało też dwóch imigrantów pochodzenia afrykańskiego. To cieszy, bo świadczy o dojrzałości polskiego społeczeństwa. Już nikt nie będzie mógł odpowiedzialnie mówić, że polskie społeczeństwo nie jest różnorodne.
Te okoliczności tworzą dobry klimat do debaty na temat roli i siły politycznej reprezentacji mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce. W tym kontekście sytuacja wygląda dzisiaj mniej optymistycznie. Wydaje się, że głos środowisk mniejszości narodowych i etnicznych słabnie. Podobnie jak w VI kadencji Sejmu RP, parlamentarzystami zostało trzech przedstawicieli tych środowisk. Jednak ich głos był dotąd słabo słyszalny. Tymczasem nowy układ sceny politycznej pozwala na zmianę tego stanu rzeczy. Pojawienie się ugrupowania „Ruch Palikota”, daje gwarancję debaty nad nowym modelem społeczeństwa polskiego. Są realne szanse na debatę o neutralności światopoglądowej państwa i jego pluralizmu.
Taki klimat polityczny sprzyjać będzie również mniejszościom narodowym i etnicznym w Polsce. Moim zdaniem należałoby tę sytuację dobrze wykorzystać. Trzeba pomyśleć nad formami zacieśniania współpracy tych środowisk. Wydaje mi się, że dobry przykład płynie z Czech. Bardzo bym się cieszył, gdyby w Polsce powstało ugrupowanie na wzór czeskiej partii – Coexistentia.
Skąd ta Rezerwa ?
26 sie
Bliska mi jest idea społeczeństwa wielokulturowego. Miałem to szczęście, że mogłem spędzić część dzieciństwa w USA. To tam „przesiąknąłem” tą ideą. Stąd moje wsparcie dla wszystkich środowisk mniejszości narodowych,etnicznych i wyznaniowych w Polsce. Mogę śmiało powiedzieć, że wielokulturowość stanowi podstawę mojego światopoglądu.
Nie ukrywam także, że z uwagi na moje pochodzenie, szczególnie bliskie są mi losy polskich Niemców. Zdarza mi się rozmawiać z przedstawicielami kół mniejszości niemieckiej w Polsce. Podczas tych rozmów, często wyczuwam swoistą frustrację. Padają pytania m.in.: Dlaczego Niemcy zza Odry traktują nas z dystansem?
Od kilku lat jeżdżę do Niemiec. W tym czasie przeprowadziłem wiele prywatnych rozmów na temat stosunku tamtejszych Niemców do kół niemieckiej mniejszości za granicą. Pomyślałem, że warto przedstawić główne wnioski. Może pomogą one polskim Niemcom lepiej zrozumieć swoje obecne położenie?
Żyjemy w zjednoczonej Europie - granice są otwarte. To fakt, który dla moich rozmówców był kluczowy. Wielu Niemców zza Odry zdaje się uważać, że mniejszości narodowe, jako takie, tracą rację bytu. Są raczej kosztownym obciążeniem dla budżetu. Trzeba przecież desygnować na nie środki. W dobie kryzysu ekonomicznego jest to dodatkowy kłopot.
Widzę, że tzw. „zwykli” obywatele RFN chętniej pomogliby tym, którzy próbują ułożyć sobie życie w ramach Republiki Federalnej Niemiec. Obecnie sam fakt powoływania się na niemieckie korzenie to zdecydowanie za mało. Tym bardziej, że często na tym się kończy. Brakuje dalszych konkretnych działań ze strony osób, które deklarują się jako Niemcy żyjący na co dzień poza granicami RFN.
Dominuje myślenie, że kto miał się osiedlić w Niemczech, ten już się osiedlił. Komu się nie udało, ten za mało się starał. Takie osoby, jeśli naprawdę im zależy, powinny próbować dalej. Być może z pomocą znajomych i krewnych? Nie powinni jednak oczekiwać nadmiernego wsparcia finansowego dla kół mniejszości za granicą. Tym bardziej, że w większości się one starzeją. To ogólna tendencja we wszystkich krajach ,które te grupy zamieszkują.
Trzeba przy tej okazji pamiętać, że Niemcy ściśle przestrzegają prawa i procedur. Skoro przewidują one przekazywanie środków finansowych dla mniejszości, są one przekazywane. Jest jednak bardzo prawdopodobne, że te procedury się wkrótce zmienią. Za jakiś czas ktoś może uznać, że podejście do problemu mniejszości wymaga reformy. Choćby dlatego, że nie odpowiada obecnym realiom. Dziś podstawą jest swobodny przepływ osób i kapitału. Zgodnie z tą zasadą, każdy przedstawiciel mniejszości niemieckiej ma prawo osiedlenia się w Republice Federalnej Niemiec. Dziś już nic nie stoi ku temu na przeszkodzie.
